Poza tym dla kobiety stres (najważniejszy czynnik stymulujący mężczyzn, nic tak nie zachęca ich do podbojów) nie jest żadnym powodem, by pójść do łóżka. By osiągnąć orgazm, potrzebujemy raczej relaksu – masażu, kąpieli czy kieliszka wina. Nie wystarczy to jednak do zwiększenia wydzielania się estradiolu – hormonu płciowego, który pełni podobną rolę, co męski testosteron. W większej ilości pojawia się on w czasie owulacji, nie na zawołanie. To on powoduje, że kobiety związane na stałe z partnerem, w czasie owulacji mogą szukać innego mężczyzny – właściciela jeszcze lepszych genów. Tę zasadę potwierdzają choćby badania naukowców z praskiego Uniwersytetu Karola.
Efekt?
Co najmniej 10 proc. mężczyzn, którzy wychowują dzieci, nie jest ich biologicznymi ojcami – twierdzi dr Brizendine w książce „Kobiecy mózg”. W jakimś stopniu skłonność do zdrady może tłumaczyć też fakt, że kobiety chcąc osiągnąć orgazm muszą – mówiąc oględnie - przestać myśleć i wyłączyć tę część mózgu, która odpowiada za odczuwanie gniewu czy niepokoju. W takim stanie łatwiej może być zrobić coś, czego przy w pełni działającym mózgu, byśmy się nie dopuściły.
Zdrada kobiet to rzecz stara, jak niewierność mężczyzn. Nowością jest za to skala tego zjawiska. Dzisiaj paniom łatwiej zrobić „skok w bok”, bo są niezależne pod każdym względem. Kiedyś hamowało je przed tym uzależnienie od partnera (choćby finansowe). Zdradzająca kobieta skazywana była na samotność i społeczny ostracyzm. Swoje zrobiła też pigułka antykoncepcyjna.
Biorąc to wszystko pod uwagę, coraz mniej dziwią teorie antropologów twierdzących, że poligamii jest zakodowana równie mocno u przedstawicieli obu płci.